Coś dla odmiany…

Ostatnio w mojej kosmetyczce pojawiło się całkiem sporo nowych rzeczy. Postanowiłam je Wam pokazać i powiedzieć, co mniej więcej o nich myślę – na razie mam tylko takie pierwsze wrażenie, bo z każdego korzystałam zaledwie kilka razy  ;-)  O ile dobrze pamiętam, to wcześniej na blogu pojawił się aż jeden podobny wpis. Przyznam, że jest to całkiem miła odmiana… 

Cienie do powiekMoże zacznę od cieni, których jest najwięcej. Mam dwa kolory z serii „Baby doll” i dwa z serii „Kaszmir NEO”. Jeśli chodzi o te pierwsze to kolory naprawdę mi się podobają, tylko niestety dość szybko znikają. Ciężko było mi ich użyć zwykłym pędzlem, musiałam użyć pacynki, która „zjada” sporo produktu. Zostaje taka lekka świecąca poświata; jak już się je „wyczuje” można wyczarować coś fajnego. 
Kolory „Kaszmir NEO” są bardziej wyraziste, trwalsze i MATOWE, a ja ostatnio zakochałam się w matach… Też nakładałam je pacynką, przy użyciu zwykłego pędzla nasycenie koloru było dużo mniejsze. Oba spisały się dobrze, kolory mnie nie rozczarowały; na powiece wyglądają jak w opakowaniu. Jestem zwolenniczką stonowanych kolorów, ale zdecydowanie ta piękna matowa „664″ skradła moje serce – pewnie rzadko będę jej używać, ale za to z jaką przyjemnością. Z drugim matem trzeba być ostrożnym, bo „654″ jest cukierkowo-barbinkowy; łatwo przesadzić i zmienić się w chodzącą landrynę  ;-)

Kwartet od Virtual spokojnie mógłby być duetem… Trochę się go bałam, bo to raczej nie moje kolory, ale wyszło zaskakująco dobrze. Przy czym tak jak powiedziałam – dla mnie wystarczyłby duet tych pośrednich kolorów. Zarówno najjaśniejszy, jak i najciemniejszy trochę mi znikły i okazały się niepotrzebne.

Oczywiście to są tylko moje subiektywne opinie, nie jestem jakimś maestro, jeśli chodzi o kosmetyki; wciąż eksperymentuję i wciąż się uczę, a przecież chodzi o to, by się tymi kolorami bawić i ciągle testować nowe połączenia!  :-D

Na koniec mam do Was pytanie (jak dawno tego nie było…), czy macie może jakieś sekretne triki związane z używaniem eyeliner’a? Nieważne czy rysuję kreskę tym na zdjęciu, czy takim w pędzelku; jako człowiek bardzo niecierpliwy za każdym razem dostaję szału!

Jak zaczął się Wasz tydzień?
~ Leseratte

15 Komentarze

  1. Piękne kolory! Niestety ja w każdym cieniu do powiek innym niż odcienie brązu, czy szarego czuję się jak tęcza.. więc unikam jak ognia! :D
    Co do eyelinera to uwielbiam takie w markerach, mazakach. Nie umiem zrobić kreski cieniutkim pędzelkiem i doprowadza mnie to do szału. Mój ulubiony to Super Liner blackbuster z L’Oreal, ale nie mam pojęcia ile kosztuje i gdzie go kupić. Podejrzewam, że w Rossmannie, bo dostałam go od mamy, a ona często tam robi makijażowe zakupy. :) Sama rzadko używam eyelinera, bo noszę brylki i jakoś mi się to nie komponuje. :D
    Jeżeli chodzi o nowości to dzisiaj zainwestowałam w olejek do mycia twarzy. W życiu bym nie powiedziała, że istnieją olejki do mycia twarzy! Olejek kojarzy się z czymś tłustym, a buzi nie chcemy mieć przecież tłustej. Dzisiaj jestem po wieczornym umyciu buzi olejkiem z Bielendy i muszę przyznać, że takiej gładkiej i pachnącej skóry twarzy nie miałam chyba nigdy. I wcale nie jest tłusta!
    A mój początek tygodnia? Cóż – nie wiem w co łapy włożyć, ale jest okej!
    Ale się rozpisałam! Życzę Ci dobrego tygodnia. :)
    Pozdrawiam cieplutko, M.

    • Kiedy idę do szkoły itp. to stawiam na neutralne kolory. Czasem lubię popróbować czegoś nowego :p Takie kolorki są świetne i od razu człowiekowi weselej, kiedy patrzy w lustro!
      Chyba wreszcie nauczyłam się korzystać z tego pisaka, widzę jakieś postępy, ale denerwuje mnie to, że po jakimś czasie staje się szary :(
      Mam tak samo; tyle do roboty i nie wiem, od czego zacząć. Najbliższe tygodnie nie zapowiadają się lepiej…

  2. Ja ostatnio bardzo rzadko się maluję, bo ostatnio zaczęłam się czuć jakbym była w jakiejś masce, nienaturalnie. Może jak mi to przejdzie, to wymienimy się informacjami czego używamy :) Ale raczej wolę stonowane kolory.

    • Lubię się pomalować, nawet tylko trochę ;) Wiadomo, że makijaż nie jest żadnym obowiązkiem; mnie akurat dodaje pewności siebie – ukrywam to czego nie chcę widzieć, podkreślam to, co w sobie lubię i od razu daje mi to mobilizację do działania :)

  3. Kwartet mi się spodobał, choć osoby o zielonych oczach nie powinny niby używać zielonych cieni xD. Ale szare jak najbardziej i szare czy srebrne często używam. Też wolę matowe, niestety częściej trafiam na te połyskujące, błyszczące, trochę słabo, ale jak się kupi to szkoda wyrzucić. Eyeliner’a nie używam, jeśli już to kredki, najpierw trochę pudruję oko i potem rysuję krechę, łatwiej się to wtedy robi, prościej wychodzi i lepiej trzyma.

    • Muszę pokombinować z tymi kolorami z kwartetu (co z nimi zrobić, żeby wyeksponować każdy kolor).
      Niektórzy używają czarnego cienia :) Sposobów na kreskę jest cała masa.

    • Jeśli mam być szczera to nie wiem, czy sama bym je wybrała. Te były prezentem i jestem zadowolona, bo wszystkie inne, które mam to raczej szarości, ewentualnie brązy i beże; bardziej neutralne kolory.
      Również pozdrawiam!

  4. Trzeba się bawić kolorami i próbować, to najważniejsze. Też tak robie mimi iż u mnie dominuje czerń, to kocham kolorowe powieki. A co do eyeliner’a to Ci nie powiem, ponieważ nie używam, dziwnie wyglądam, gdy mam ten kosmetyk na sobie. Pozdrawiam.

    • Czasem lubię zrobić makijaż tak po prostu, żeby zobaczyć, jak wygląda jakieś połączenie ;)
      Następnym razem kiedy się maluję, wiem co mogę powtórzyć, a czego muszę unikać…

  5. Super kolorki! <3 Co do linera, za Chiny nie umiem nim malować :D Kiedy od święta z nim usiądę, to zajmuje to od cholery czasu i zużywam przy tym mnóstwo patyczków do uszu :D Swoją drogą nie do twarzy mi z kreskami, mam bardzo opadające powieki i wyglądam jak debil :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.