Moje słabości

Jestem absolutnym freakiem jeśli o chodzi o zapachy. Nie zawsze przyciągają mnie piękne opakowania, rzucające się w oczy kolory lub fikuśne ozdóbki, za to kupuję zdecydowanie zbyt dużo pachnących rzeczy – zawieszki do powieszenia w szafie, pachnące świeczki, świeczuszki, podgrzewacze, aromaty, ostatnimi czasy także zapachy samochodowe no i oczywiście: kosmetyki. Kremy do rąk, pomadki, błyszczyki, niektóre cienie i pudry też są perfumowane, a no właśnie…perfumy to też mój słaby punkt. Za to dzisiaj pokażę Wam trzy żele do kąpieli, które kupiłam ze względu na zapach jakiego się spodziewałam.

DSC02004

Ten z Dove to jest po prostu cudo, niestety już go nie zostało zbyt dużo, ale mam jeszcze balsam o tym samych zapachu i one działają bardzo podobnie. Po ich użyciu skóra staje się gładka i delikatna, naprawdę bardzo go lubię  ;-) W dodatku ma kremową konsystencję, którą bardzo lubię.

Ten z Bielendy kusił mnie bardzo… W końcu taka kompozycja olejków to musi być istna uczta zapachów  ;-) Pachnie bardzo ładnie, chociaż niezbyt intensywnie; spodziewałam się naprawdę mocnego zapachu, ale może to dobrze, że taki nie jest. Konsystencja jest typowa dla tego typu produktów. No tak; zapomniałam dodać – to nie żel, a olejek do kąpieli. Mam jeszcze mleczko do ciała z tej samej serii. Ich działanie jest bardzo podobne do poprzedników z Dove, ale mam wrażenie, że dłużej trzeba czekać na efekt  :-|

Za to jeśli chodzi o żel z „Le petit marseillais” to chyba jeszcze nigdy nie słyszałam zbyt wiele o ich działaniu; wszyscy mówią o ich zapachu! Mój to „biała brzoskwinia i nektarynka”; zapach wypełnił całą łazienkę, jest po prostu cudowny! 

Jak widzicie nie mam jednego ulubionego zapachu – uwielbiam wszystkie!  :-D A jakie są wasze ulubione?

22 Komentarze

  1. Z tego na ,,M” chciałam kiedyś kupić żółty, bo był waniliowy, ale trochę się obawiałam, że to jednak za mocne jest i pachnie nie tak, jak chciałam. No, nie wiem, może jednak się któregoś dnia skuszę. Z Dove wiem, że są ślicznie pachnące żele, bo też się przymierzałam do kupienia i już wiem, że jak mi się skończy obecny, to będę się rozglądać za promocjami na te żele z Dove. ;D Z Bielendy nie znam.

  2. Ja w ogóle lubię sie moczyć i prysznic to nie to samo, a ładny zapach to tym bardziej przyjemnie :-) fajne są także kule zapachowe z olejkami :-)

  3. Te francuskie mnie kilka razy rozczarowały, są takie…hm… banalne. Tam to sprzedają w każdym markecie, i można trafić fajne, ale ja się jakoś zniechęciłam. A różne pachnące do kąpieli uwielbiam… w ogóle lubię, gdy kosmetyk, nawt krem, troszkę chociaż pachnie.

  4. Wszystkie żele Le petit marseillais mają cudowne zapachy, ale szybko znikają z mojej skóry. Natomiast z Dove zawsze są idealne i takie jak powinny. Ostatnio miałam żel pod prysznic Palmolive Gourmet Chocolate Passion i muszę powiedzieć, że jest idealnie czekoladowy. :) Zapach czuć w całej łazience i najważniejsze – długo na skórze! :)
    Uwielbiam także peelingi cukrowe z Farmony, które mają tak obłędne, owocowe zapachy.. Najważniejsze jest to, że po zrobieniu peelingu intensywny zapach zostaje na skórze na długo. Mój ulubiony to ten o zapachu wiśni i porzeczki. To samo dotyczy balsamów i maseł do ciała. Mój ulubiony to jabłko-cynamon. Jest to zapach troszkę bożonarodzeniowy, ale kto mi zabroni? :D
    Pozdrawiam cieplutko, M.

    • Miałam jakieś czekoladowe żele, ale już nie pamiętam jakiej marki.
      Mam jabłkowo-cynamonowe masło do ciała i mimo częstego używania prawie nie znika z opakowania! :p

      • U mnie znika bardzo szybko – szczególnie w zimie, bo wtedy mam strasznie suchą skórę. Przyznaj, że cynamonowo-jabłkowe masło do ciała ma tak cudowny zapach, że aż chce się je zjeść. :D
        M.

  5. Oj też jestem miłośniczką ładnych zapachów. A zwłaszcza, gdy chodzi o świeczki, mleczka do ciała czy też szampony do mycia ciała.
    Ten trzeci chyba kusi najbardziej!

  6. To ja mam na odwrót u mnie musi pięknie wyglądać ale w sumie zapach bardziej się liczy. W sumie raczej lubię to i to i wtedy jestem przeszczęśliwa. Pozdrawiam :)

    • Wygląd tez musi być, ale to jednak zapach jest decydujący. Chyba, że chodzi o zakup perfum – nigdy nie mogę się zdecydować i wybieram patrząc na flakoniki :p

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.