Powrót do kolorowanek

Minął kolejny tydzień wakacji. Pogoda nadal nie dopisuje; strasznie szkoda, bo nie można sobie zaplanować żadnych typowo letnich zajęć, na które przecież czeka się cały rok! Chociaż muszę przyznać, że wczoraj zaczęło się robić odrobinę ładniej, a dzisiaj nawet można by się poopalać, więc jest nadzieja na przyszły tydzień… Trzymajcie kciuki! 

W tym tygodniu miałam trochę zajęć, trochę byłam poza domem, trochę się pokręciłam i nie wiem, kiedy te siedem dni minęło. I tak naprawdę nie potrafię konkretnie powiedzieć, czy zrobiłam coś produktywnego. Czuję się trochę tak, jakby to było kręcenie się bez żadnego większego celu. Chociaż nie powiem… Ostatnio dostaję same dobre wiadomości :-P No i przede wszystkim trzeba zebrać siły przed październikiem.

Wpadły mi w ręce moje kolorowanki antystresowe i trochę sobie w nich pobazgrałam. Zawsze upchnę je w najciemniejszy kąt i potem o nich zapominam…

DSC02258A jak Wam minął ten tydzień?  :-D

Watykan

Wreszcie zabieram się za ten wpis!  ;-) Akurat tego dnia mój aparat zawiódł, więc musiałam ograniczyć się do komórki. Nie będę Was katować ciemnymi i rozmazanymi zdjęciami (non stop ktoś mnie szturchał; tłumy – ogromne  :-| ). Często się mówi, że są miejsca, w których po prostu trzeba być, bo żadne zdjęcia nie zrobią takiego samego wrażenia. 

20170601_130309 — kopia

Sporo trzeba było czekać, by wejść do Bazyliki św. Piotra, ale zdecydowanie było warto. Co prawda słynną Pietę, widziałam przez grubą szybę (kilka lat temu ktoś rzucił się na rzeźbę, chcąc ją rozbić), ale ją widziałam   :-D 
Największe wrażenie oczywiście robi baldachim nad grobem św. Piotra, ale wszystko tak bardzo przyciąga wzrok, że nie wiadomo na co spojrzeć najpierw. 

Przy wejściu do Bazyliki, w podłodze, znajduje się tablica z jej wymiarami

20170601_140256Przechodząc nawą główną można zobaczyć więcej takich tablic; w odpowiednich odległościach umieszczone zostały tablice z nazwami kościołów z całego świata. Znalazła się tam również tablica Bazyliki Gdańskiej.

20170601_144053

To mój ulubiony kadr do fotografowanie wszelkich kościołów, katedr i wszystkich innych potężnych budowli:

20170601_134851Pozdrawiam cieplutko po tak długiej przerwie! Cieszę się, że ciągle tu zaglądacie  ;-) Byłam zdziwiona, kiedy zobaczyłam, ile nowych komentarzy pojawiło się na blogu. Bardzo dziękuję! To dla mnie największa motywacja.

Zbieram siły

Ostatnio dopadł mnie jakiś dziwny dołek. Nie wiem skąd to się przypętało, ale trwa już kilka tygodni. Początkowo to była wina pogody; wiadomo, kiedy za oknem szaro – motywacja ucieka, gdzie pieprz rośnie. Bardzo długo stawiałam opór i nie chciałam dać się przybić temu smętnemu nastrojowi, ale wreszcie i ja poległam… Za każdym razem gdy już było mi lepiej, dopadało mnie coś nowego. 
Nie myślcie, że tylko dlatego nic nowego się nie pojawiało. Te ładne, ciepłe dni spędzałam inaczej przed komputerem, a doba stała się dla mnie zbyt krótka, by nadrobić zaległe posty. Jak zawsze obiecywałam sobie być sumienna, przygotowywać wszystko odpowiednio wcześniej, ale co tu kryć… Nie opanowałam tej trudnej sztuki; nie potrafię dziś zajmować się wpisem, żeby za tydzień był opublikowany jako idealny. To właśnie stąd chaos w moich wpisach. 
Pozdrawiam was cieplutko! I obiecuję pisać. Nie wiem kiedy, nie wiem jak często, ale obiecuję  :-D

~Leseratte

W obiektywie

Przeczytałam gdzieś, że kiedy trzymamy aparat, stajemy się bardziej wrażliwi na to, co nas otacza. Na pewno jest w tym krzta prawdy. Może to kwestia tego, że wtedy sama szukam najlepszych kadrów, staram się znaleźć najlepsze światło i ciekawe połączenia kolorów. 
W ubiegłym tygodniu trochę pobiegałam po okolicy. Najlepsze zdjęcia i tak (moim zdaniem) wyszły w moim ogródku  :-P

DSC02216DSC02223 DSC02226

Czasami zabieram ze sobą aparat, kiedy gdzieś jadę rowerem. Ostatnio mniej jeździłam sama, a więcej z kimś, dlatego też nie miałam okazji by zrobić jakieś ciekawsze zdjęcia. 

DSC02234 DSC02236

Lubicie się czasem gdzieś wybrać tylko po to, by poszukać tego „czegoś” wartego sfotografowania? :) Ja potrzebuję do tego odpowiedniego nastroju. Zdarza się też, że nie mam przy sobie nic poza komórką, dzięki temu wiem, że przy dobrym świetle też się spisuje. 

Podróż do ulubionej powieści

Ostatnio było kilka słów o Rzymie; dzisiaj miało być o Watykanie, ale… Tego samego dnia jeszcze przed zwiedzaniem Bazyliki św. Piotra byłam na moście św. Anioła. Pogoda była cudowna; rozładowany aparat odrobinę popsuł mi humor, ale jakoś sobie poradziłam… Przy dobrym oświetleniu aparat w mojej komórce daje radę.

To był wymarzony początek takiego zwiedzania. Już pominę fakt, że akcja jednej z moich ulubionych książek toczy się m.in. własnie w Zamku św. Anioła. To miejsce mnie zaczarowało…

20170601_112207

 Na moście znajdują się anioły, każdy z nich ma jeden z atrybutów męki pańskiej; każdy zachwyca; każdego stworzył Bernini.

20170601_111445Jeśli ktoś tak jak ja potrafi godzinami rozpływać się nad sztuką, to wie co czułam spacerując po moście w te i z powrotem. 

20170601_111803

Wciąż nie potrafię odpowiednio dobrać odpowiednich słów, by opisać mój zachwyt nad tym miejscem; mogłabym tam siedzieć w transie przez cały dzień. Ba! Mogłabym tam spędzić cały tydzień i nadal by mi się nie znudziło.

20170601_111733

Sama nie wiem, czy któryś anioł jest piękniejszy od innych… Chyba nie…

20170601_111854

Kilka razy wracałam do tej rzeźby, żeby zrobić jej zdjęcie, ale gość na ramieniu nie odpuszczał. Ostatecznie okazał się być bardziej wytrwałym ode mnie i jest na każdej fotce  ;-)

Mam wrażenie, że strasznie krzywdzę te biedne obrazki, aż tak bardzo je zmniejszając  :-|
A na koniec mam jeszcze dla Was link do ciekawego postu właśnie o moście św. Anioła – klik.