Zbieram siły

Ostatnio dopadł mnie jakiś dziwny dołek. Nie wiem skąd to się przypętało, ale trwa już kilka tygodni. Początkowo to była wina pogody; wiadomo, kiedy za oknem szaro – motywacja ucieka, gdzie pieprz rośnie. Bardzo długo stawiałam opór i nie chciałam dać się przybić temu smętnemu nastrojowi, ale wreszcie i ja poległam… Za każdym razem gdy już było mi lepiej, dopadało mnie coś nowego. 
Nie myślcie, że tylko dlatego nic nowego się nie pojawiało. Te ładne, ciepłe dni spędzałam inaczej przed komputerem, a doba stała się dla mnie zbyt krótka, by nadrobić zaległe posty. Jak zawsze obiecywałam sobie być sumienna, przygotowywać wszystko odpowiednio wcześniej, ale co tu kryć… Nie opanowałam tej trudnej sztuki; nie potrafię dziś zajmować się wpisem, żeby za tydzień był opublikowany jako idealny. To właśnie stąd chaos w moich wpisach. 
Pozdrawiam was cieplutko! I obiecuję pisać. Nie wiem kiedy, nie wiem jak często, ale obiecuję  :-D

~Leseratte