Muzyka i lawenda

Witajcie!  ;-) Miałam lekkie problemy z prądem i internetem przez te burze i wichury. Ale na szczęście w okolicy nie stało się nic poważnego…

W ubiegłym tygodniu uzależniłam się od piosenki „100″:



mogłam słuchać jej non stop. Z resztą podoba mi się większość utworów Sound’n'Grace. Są bardzo pozytywne, energiczne i odznaczają się na tle innych – moim zdaniem większość nowych produkcji jest robiona na jedno kopyto  :-( 

Już kiedyś wspominałam, że uwielbiam różne zapachy. Mam sporo świeczek zapachowych, ale ostatnio żadna nie chce się u mnie wypalić; każda gaśnie po chwili, dlatego postanowiłam kupić kadzidełka. Niestety moi domownicy kompletnie nie tolerują takich zapachów  :-| szkoda…
20170814_114109

A co nowego u Was?  ;-)

Pierwszy Book Haul na blogu.

Witajcie! Ostatnio mam trochę zabiegany czas… Tak sobie żyję od matury do matury  ;-) i raczej staram się coś jeszcze przypomnieć, powtórzyć itd., ale postaram się ze wszystkich sił ogarnąć i pisać częściej. W zeszłym tygodniu też był taki plan, ale wyszło jak zawsze…

Właśnie sobie uświadomiłam, jak wiele nowych książek pojawiło się na moich półkach (właściwie to nie na półkach, bo już się tam nie mieszczą…). Staram się czytać w takiej kolejności w jakiej je kupiłam, czyli od „najstarszej” do „najnowszej”, więc te pewnie będą musiały poczekać parę lat… Miałam takie postanowienie, żeby nie kupować za dużo i naprawdę nie kupiłam. Z całej tej kolekcji tylko jedna była takim prawdziwym zakupem, reszta to nagrody albo efekt gwiazdkowych kart prezentowych – i tak musiałam za to kupić książki; jeszcze mi zostało na jakieś dwa tytuły… W sumie na kartach uzbierałam prawie 200zł, a i tak za jedną kupiłam płytę i nie wszystko poszło na książki…

Book Haul1. „Ekspozycja” Remigiusz Mróz – tą książkę wypatrzyłam na kiermaszu książek w pewnym markecie i to właśnie jest ta jedna, którą kupiłam. Nie mogłam się powstrzymać kupieniu czegoś autorstwa „mistrza Mroza”, o którym jest tak głośno. Miałam jeszcze na oku „Tylko martwi nie kłamią” Bondy, ale ktoś mi ją zgarnął  :-|

2. „Ich schenk’ dir eine Geschichte. Neue Reisegeschichten” – jeśli się nie mylę jest to jedno z wielu opowiadań wydanych w ramach akcji czytelniczej na światowy dzień książki. Właściwie tę też kupiłam, ale dałam za nią mniej niż za paczkę chipsów. Zdarza mi się kupować książki w językach obcych w second handach i to jest jedna z nich.

3. „Ja, Blanka” Ewa Barańska – tą książkę dostałam za występ na festiwalu w jednej ze szkół podstawowych w mojej okolicy. Książka może nie do końca dla mnie, dlatego wylądowała u mojej siostry.

4. „Szkoła, balet, całus przez komórkę” Sissi Flegel – to samo co wyżej  ;-)

5. „Egzamin z tajemnicy” Iga Karst – książka dla siostry, zapłacona kartą podarunkową.

6. „Szeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk – jeszcze pachnie księgarnią, bo wybrałam ją wczoraj, można ją zaliczyć do prezentów gwiazdkowych, bo też „zapłaciłam” kartą podarunkową.

7. „Noc Kupały” Katarzyna Berenika Miszczuk – to samo co wyżej. Kontynuacja „Szeptuchy”. Strasznie mnie kuszą te okładki…

8 i 9 „Pamiętniki Wampirów” L. J. Smith – Pierwszą część kupiłam już dawno na wakacjach (jeszcze jej nie przeczytałam), podobno seria jest całkiem wciągająca. W dodatku to wydanie z jakichś powodów zawsze jest na przecenie. Tak samo jak za poprzednie zapłaciłam kartą.

10. „Mądrzej, szybciej, lepiej. Sekret efektywności” Charles Duhigg – tę dostałam na zakończeniu roku szkolnego z wpisem „Powodzenia na maturze”. No zobaczymy…

11. „Zamiast suplementów” – tak jak poprzednią dostałam na zakończeniu za zaangażowanie w szkole i za to, że byłam w składzie pocztu sztandarowego. Bardzo mi się podoba graficznie i są w niej przepisy na same smakowitości, pewnie nie raz po nią sięgnę, żeby coś wypróbować.

12. „Hiszpański w tłumaczeniach” – również dostałam ją na zakończeniu roku szkolnego. Już wcześniej widziałam tę książkę; uważam, że jest bardzo ciekawie przygotowana i że naprawdę dobrze będzie mi się z niej korzystać.

Znacie którąś z nich?  ;-)

Niemal idealna para

Moje zakończenie roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. Aż mi się wierzyć nie chce, że za chwilę skończę szkołę średnią. Powoli rysują mi się jakieś plany na przyszłość. Tak jak przewidywałam – kiedy przyjdzie czas ostatecznej decyzji, będę wiedzieć. 

Już jakiś czas temu obiecałam pokazać jedne z moich ulubionych szpilek i kompletnie wypadło mi to z głowy. Miałam je pokazać tydzień temu przy okazji podsumowania lutego, ale zapomniałam, więc pokażę je dzisiaj  ;-)

DSC01923Klasyczne, czarne, wysokie. Na zdjęciu nie widać tego dokładnie, ale mają taką koronkę, co dla mnie wygląda obłędnie!  
Wydawałoby się, że znaleźć takie buty to żaden problem, tymczasem ja nieźle się ich naszukałam. Zawsze coś było nie tak: brak rozmiaru, nie podobały mi się, nie do końca to, co bym chciała i masa innych powodów. W ogóle kupowanie butów to dla mnie długi i wymagający proces. Dla kontrastu – kiedy kupuję książkę, wystarczy jeden rzut okiem i już wiem, którą chcę, bo na 100% jest dobra (bardzo rzadko się mylę  ;-) ). Może dlatego potem przeżywam każdą „idealną” parę?

Miłego weekendu!  :-D
~Leseratte

Różności

Dzisiaj będzie trochę ciekawostek, które w ostatnim czasie wpadły w moje ręce  ;-)

Różności

 

Moja ukochana rzecz ostatnich dni to ta matowa pomadka w płynie firmy Bell. Nawet sobie nie wyobrażacie ile się nabiegałam za odpowiednim kolorem. Moja poprzednia została wykorzystana maksymalnie i już do niczego się nie nadawała, potrzebowałam czegoś na już. Zdążyłam odwiedzić kilka drogerii; w pierwszej – cudownie, -70% na wszystkie kosmetyki, niestety przyszłam za późno i wybór był bardzo mały… W drugiej był chyba jeszcze mniejszy i nie znalazłam wymarzonego koloru. Nabiegałam się w tę i z powrotem licząc na to, że w końcu znajdę ten odpowiedni i znalazłam – w markecie. Kolor ma cudowny (love story), trochę szybko się ściera, ale jestem w stanie to wybaczyć tak taniemu kosmetykowi  ;-)
Co do tej maski do włosów mam mieszane uczucia… Moje włosy są po niej strasznie obciążone i wyglądają bardzo, bardzo smutno; są też bardzo mięciutkie i ten piękny zapach, który długo się utrzymuje.
Jak wspominałam trochę się bawiłam w kuchni, m.i. trochę zmodyfikowałam ten przepis na Kinder Country. Zawsze muszę zrobić coś po swojemu  :-P najważniejsze, że było zjadliwe (nie chwaląc się – nawet całkiem dobre!).

Rodzinne wakacje

Witajcie!  ;-)
Dwa tygodnie temu na blogu była krótka przerwa, bo razem z rodzinką wybyliśmy na wspólny weekend. Jesteśmy zwolennikami słodkiego, wakacyjnego lenistwa. Już po raz trzeci wybraliśmy raczej małą miejscowość, ale bardzo wygodną dla turystów – Dźwirzyno. Od Kołobrzegu jest oddalona o kilka kilometrów, spokojnie można przejechać rowerem. W tym roku pogoda za bardzo nie dopisała, ale jeśli w przyszłym też zdecydujemy się na to miejsce, na pewno wybiorę się na taką przejażdżkę. W Kołobrzegu byłam ostatnio jakieś sześć lat temu, chętnie odwiedziłabym to miasto jeszcze raz.
Nie za bardzo udało mi się poplażować, ale wykorzystałam każdą ładną chwilę, a w czasie deszczu chodziłam na spacery  :-P Udało nam się puścić lampion kupiony w zeszłym roku (kupiliśmy go dzień przed wyjazdem, a potem pogoda się popsuła). Lampion przetrwał, może marzenie się spełni… Oczywiście nie zdradzę jakie, żeby nie zapeszyć.

Nad morzem
Tradycyjnie jak co roku nad morzem szukałam miejsc z tanimi książkami. Festiwale Książek trwają tam chyba całe lato  ;-) i czyhają na takich jak ja. Nie mogę powiedzieć, że przepuściłam masę kasy, ale trochę się obkupiłam. Jeśli chodzi o powieści to kupiłam pierwszą księgę „Pamiętników wampirów”, w październiku wychodzi kolejny sezon, a ja dopiero kończę pierwszy. Od jakiegoś czasu mam fazę na wampiry  :-D W księgarni niedaleko mojej szkoły były wszystkie księgi oprócz pierwszej (też na przecenie), dlatego wybrałam tą. Poza tym te pozycje od długiego czasu tkwią na mojej wish list.  Tylko nie planowałam oglądać serialu, podobno bardzo różni się od książki…
Poza tym kupiłam aż trzy książki do francuskiego. Na zajęciach bardziej skupialiśmy się na mówieniu, wykorzystywaliśmy poznane zwroty. Chciałabym trochę zagłębić się w gramatykę. Miałam już podstawowy kurs w domu, więc kupiłam rozmówki, tablice odmian czasowników i zbiór idiomów. Myślę, że się przydadzą. Teraz tylko więcej czasu, żeby jak najszybciej „przerobić” wszystkie te książki. Za „Pamiętniki…” zapłaciłam 15 zł. A każda z książek do francuskiego kosztowała ok. 5 zł. Myślę, że głupotą byłoby ich nie kupić ;-)  Naprawdę nie mam pojęcia, gdzie znalazłabym takie ceny.
Zaciekawiła mnie jeszcze „Moc Twojego umysłu”. Prawdopodobnie będę miała okazję przeczytać, ale jeszcze nie wiem, kiedy będzie moja kolej, bo nie kupowałam swojego egzemplarza  :-P
A wy jak lubicie spędzać wakacje? Morze? Góry? Jezioro? Czy raczej stawiacie na domowy relaks?

Miłego weekendu  ;-)