Festiwal

Właśnie dzisiaj nadszedł ten wielki dzień. Mieliśmy występ, do którego przygotowywaliśmy się od tak dawna. Myślę, że teraz powoli, stopniowo będę schodzić na trochę niższe obroty i w końcu wypocznę. A nie… Tak myślałam jeszcze dwa dnie temu. Teraz okazało się, że przyszłe tygodnie (co prawda z innych powodów) też będą dla mnie wyzwaniem! Trzeba wziąć się w garść, zakasać rękawy i przestać narzekać  ;-)

20161127_153253

Moim zdaniem jak na dość krótki czas przygotowania, poszło nam świetnie!

Dla mnie udział w festiwalu miał jeden ogromny plus.
Podjęłam się akompaniowania, to dla mnie spory krok. Do tej pory tylko raz występowałam z gitarą przed prawdziwą, przerażającą publicznością. Dałam radę. Przygotowania do festiwalu bardzo mnie zmotywowały do tego, żeby przysiąść z gitarą. Znów zaczęłam poświęcać jej więcej czasu i trochę się w tym zatraciłam. Obiecuję sobie tylko przećwiczę piosenkę, a po niej przychodzi chęć na kolejną i kolejną, a podręczniki czekają, ale kto by się tym przejmował, kiedy serce domaga się jeszcze odrobiny muzyki?   :-) Poza tym udało mi się przełamać barierę, która do tej pory przeszkadzała mi śpiewać przed znajomymi. Trochę zwiększyło się ryzyko, że im uszy odpadną, ale jestem w stanie je podjąć!  :-P

 Tak wiem, że na zdjęciu odbija się moja tapeta, ale nie mogłam z tym nic zrobić  :-(

Jakie plany na jutrzejsze popołudnie?

W dalszym ciągu o programie PaT

Witajcie!
Odkąd zaczęły się wakacje, moja grupa PaTowska ma „wolne”. Każdy z nas jest z innych stron, z dojazdem bywa ciężko, więc jesteśmy zmuszeni do takiej przerwy. Na ostatnim spotkaniu w czerwcu dostaliśmy nowe scenariusze, przejrzałam go dopiero kilka razy, bo mi też ciągle coś wypada, jakiś wyjazd, spotkanie ze znajomymi itd.
Chcę Wam krótko opowiedzieć o tym co robimy poza występami.
Organizowane są tzw. „przystanki PaT”, gdzie różne grupy występują. Wszyscy się wspólnie bawią i panuje naprawdę świetna atmosfera. Jak na razie byłam tylko na przystanku w Kędzierzynie-Koźlu i na zlocie w Wolsztynie. Niestety nie udało mi się pojechać w zeszłym roku do Warszawy, bo miałam wtedy egzaminy zawodowe. Strasznie żałuję. Nie mogę sobie darować, że tyle mnie ominęło…

Czym jest PaT?

Mówiłam już, że należę do pewnej grupy teatralnej. Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o niej trochę więcej. Pewnie większość z was nie słyszała nigdy, czym jest PaT. Jest to skrót od nazwy ogólnopolskiego programu „Profilaktyka a Ty”. Program jest oparty na twórczej profilaktyce rówieśniczej. Co to oznacza w praktyce? Nasza grupa wystawia różne przedstawienia o dość poważne tematyce, związanej z uzależnieniami, problemami społecznymi, odrzuceniem. Jak myślicie, czy możliwe jest to, żeby młodzi ludzie szli ramię w ramię z policjantami? Czy jest możliwe, żeby dobrze się bawili bez jakichkolwiek używek? Otóż jest możliwe…
Dzisiaj chciałabym wam pokazać to, co najważniejsze, ale jeszcze na pewno wrócę do tego tematu.

Hymn programu:


Chciałam pokazać wam jeszcze sztandarowe przedstawienie programu, które wystawia każda grupa podczas swojego debiutu. Specjalnie wybrałam takie, które jest dobrze nagrane. Nie… Nie jest to moja grupa  ;-)

Czym jest dla mnie teatr?

Odkąd pamiętam, zawsze angażowałam się we wszystko co było związane z jakimikolwiek występami, zawsze to lubiłam. Jestem osobą, która nie cierpi  się nudzić i mam sporo zajęć dodatkowych. Kiedy usłyszałam o możliwości dołączenie do grupy teatralnej, moja pierwsza myśl: „Nie, nie ma mowy, masz już za dużo na głowie”. Jakoś tak wyszło, że poszłam dowiedzieć się czegoś więcej i tak już tam zostałam. Naprawdę to kocham, to jest uzależniające.
Trema jest tylko przed i po, pomiędzy jest coś co trudno opisać. Przynajmniej mnie. To moment, kiedy przestaję być sobą, Całkowicie staram się „wejść” w rolę i to mnie pochłania.

Serce bije Ci jak oszalałe, za chwilę się zacznie. Widzisz zniecierpliwione twarze publiczności, to denerwuje Cię jeszcze bardziej. Wspólnie obgadujecie ostatnie kwestie, czasem nawet (o zgrozo!) wprowadzacie ostatnie poprawki. Nagle światła się zmieniają, leci muzyka, czas start! Już się nie denerwujesz, bo jesteś kimś innym. Już nie widzisz publiki, są tylko Twoi dobrzy znajomi, którzy tak jak Ty wiedzą co ma się dziać na scenie i nawet kiedy się potkniesz, zrobią wszystko, żeby uratować całość wspólnymi siłami. Kiedy przedstawienie dobiega końca, ustawiacie się w jednej linii, obok siebie, ramię w ramię, pierwszy ukłon, drugi, trzeci… Co potem? Potem koniec. Szybkie sprzątanie rekwizytów i już na scenie nie ma nic. Mimo to nadal się denerwujesz, bo dopiero teraz uświadamiasz sobie ile kwestii nie zostało powiedzianych…

Pewnie jeszcze nie raz będę wspominała co nieco na ten temat, bo jak już mówiłam: naprawdę to kocham!
Tymczasem życzę Wam miłej niedzieli.