Watykan

Wreszcie zabieram się za ten wpis!  ;-) Akurat tego dnia mój aparat zawiódł, więc musiałam ograniczyć się do komórki. Nie będę Was katować ciemnymi i rozmazanymi zdjęciami (non stop ktoś mnie szturchał; tłumy – ogromne  :-| ). Często się mówi, że są miejsca, w których po prostu trzeba być, bo żadne zdjęcia nie zrobią takiego samego wrażenia. 

20170601_130309 — kopia

Sporo trzeba było czekać, by wejść do Bazyliki św. Piotra, ale zdecydowanie było warto. Co prawda słynną Pietę, widziałam przez grubą szybę (kilka lat temu ktoś rzucił się na rzeźbę, chcąc ją rozbić), ale ją widziałam   :-D 
Największe wrażenie oczywiście robi baldachim nad grobem św. Piotra, ale wszystko tak bardzo przyciąga wzrok, że nie wiadomo na co spojrzeć najpierw. 

Przy wejściu do Bazyliki, w podłodze, znajduje się tablica z jej wymiarami

20170601_140256Przechodząc nawą główną można zobaczyć więcej takich tablic; w odpowiednich odległościach umieszczone zostały tablice z nazwami kościołów z całego świata. Znalazła się tam również tablica Bazyliki Gdańskiej.

20170601_144053

To mój ulubiony kadr do fotografowanie wszelkich kościołów, katedr i wszystkich innych potężnych budowli:

20170601_134851Pozdrawiam cieplutko po tak długiej przerwie! Cieszę się, że ciągle tu zaglądacie  ;-) Byłam zdziwiona, kiedy zobaczyłam, ile nowych komentarzy pojawiło się na blogu. Bardzo dziękuję! To dla mnie największa motywacja.

Podróż do ulubionej powieści

Ostatnio było kilka słów o Rzymie; dzisiaj miało być o Watykanie, ale… Tego samego dnia jeszcze przed zwiedzaniem Bazyliki św. Piotra byłam na moście św. Anioła. Pogoda była cudowna; rozładowany aparat odrobinę popsuł mi humor, ale jakoś sobie poradziłam… Przy dobrym oświetleniu aparat w mojej komórce daje radę.

To był wymarzony początek takiego zwiedzania. Już pominę fakt, że akcja jednej z moich ulubionych książek toczy się m.in. własnie w Zamku św. Anioła. To miejsce mnie zaczarowało…

20170601_112207

 Na moście znajdują się anioły, każdy z nich ma jeden z atrybutów męki pańskiej; każdy zachwyca; każdego stworzył Bernini.

20170601_111445Jeśli ktoś tak jak ja potrafi godzinami rozpływać się nad sztuką, to wie co czułam spacerując po moście w te i z powrotem. 

20170601_111803

Wciąż nie potrafię odpowiednio dobrać odpowiednich słów, by opisać mój zachwyt nad tym miejscem; mogłabym tam siedzieć w transie przez cały dzień. Ba! Mogłabym tam spędzić cały tydzień i nadal by mi się nie znudziło.

20170601_111733

Sama nie wiem, czy któryś anioł jest piękniejszy od innych… Chyba nie…

20170601_111854

Kilka razy wracałam do tej rzeźby, żeby zrobić jej zdjęcie, ale gość na ramieniu nie odpuszczał. Ostatecznie okazał się być bardziej wytrwałym ode mnie i jest na każdej fotce  ;-)

Mam wrażenie, że strasznie krzywdzę te biedne obrazki, aż tak bardzo je zmniejszając  :-|
A na koniec mam jeszcze dla Was link do ciekawego postu właśnie o moście św. Anioła – klik.

Kwiecień w skrócie

Strasznie bałam się tego dnia, w którym będę musiała tak nazwać post… Powiedzcie mi, kiedy minęły te cztery miesiące 2017 roku? Bo ja nie mam pojęcia, zupełnie jakby przeciekły mi przez palce i nie zostawiły po sobie żadnego śladu. No może jeden ślad… W postaci świadectwa ukończenia technikum. Jeden, ale za to dość ważny. Co tu dużo mówić? W ogóle ostatnie lata minęły mi tak szybko, że prawie tego nie dostrzegłam. Ale dziś nie o tym!  :-D
Już się przyzwyczaiłam do tego, że co miesiąc piszę o tym, jak to mało udało mi się napisać. Może po prostu mam gorszy czas, który będzie trzeba przeczekać, zanim wena wróci?  ;-) W każdym razie nie będę się tym martwić (i tak zapisuję sobie wszystko, o czym chcę napisać, żeby nic mi nie umknęło i staram się o tych ważnych rzeczach wspomnieć choćby jednym zdaniem).

Co działo się na blogu w tym miesiącu?  ;-)

Wysłałam zdjęcie na konkurs fotograficzny (link do bloga organizatorki tego konkursu – klik), udało mi się wygrać paczkę pełną obłędnie pachnących kosmetyków. A zdjęcie było moją odpowiedzią na hasło „Szczęście”.
"Po prostu muzyka"
Jeśli chodzi o muzykę to jest cała masa piosenek, które za mną „chodziły” w kwietniu. Też macie tak, że jak już jakaś się uczepi to prześladuje Was na każdym kroku w dzień i w nocy?  ;-) Aż łezka mi się w oku kręci:


Najlepszy film jaki obejrzałam w tym miesiącu to hiszpańska wersja „Wybacz, ale będę Ci mówiła Skarbie”. Poza tym jestem z siebie dumna – w kwietniu obejrzałam pierwsze filmy po hiszpańsku  :-P Nadal nie umiem nic powiedzieć, ale przynajmniej coś rozumiem – jest nadzieja! 


Za to film, który najbardziej mnie zmęczył to „Dlaczego on”. Może to przez to, że zupełnie nie miałam humoru w dniu, kiedy go oglądałam? Sama nie wiem… Mógłby być naprawdę śmieszny, ale jakoś tak…Wydał mi się po prostu głupi. Oglądaliście? Może macie inne zdanie? Tak jak pisałam, miałam straszny dzień i te żarty zupełnie mnie przygniotły, zamiast podnieść na duchu  :-|


Jestem na siebie zła o to, że znów przez cały miesiąc nie napisałam o żadnej książce! Paradoksalnie ostatnio czytam więcej niż kiedykolwiek od czasu założenia bloga  :cry: Zastanawiam się czy nie zrobić takiego zbiorowego postu, żeby nie mieć w tym temacie tyle zaległości, jeszcze trochę i nie będę pamiętała, co o której chciałam napisać. A jest o czym pisać, bo od lutego chyba nie pojawił się żaden wpis o książkach…
Za to trafiłam na kolejne funfiction, jak to z moim szczęściem – niedokończone, zapomniane po drugim rozdziale. W każdym razie, jeśli znacie „Upiora w operze” to przeczytanie tych dwóch krótkich rozdziałów na pewno Wam nie zaszkodzi  ;-)„Sztuka zapomnienia”.

Pozdrawiam!  :-D
~Leseratte

Festiwal

Właśnie dzisiaj nadszedł ten wielki dzień. Mieliśmy występ, do którego przygotowywaliśmy się od tak dawna. Myślę, że teraz powoli, stopniowo będę schodzić na trochę niższe obroty i w końcu wypocznę. A nie… Tak myślałam jeszcze dwa dnie temu. Teraz okazało się, że przyszłe tygodnie (co prawda z innych powodów) też będą dla mnie wyzwaniem! Trzeba wziąć się w garść, zakasać rękawy i przestać narzekać  ;-)

20161127_153253

Moim zdaniem jak na dość krótki czas przygotowania, poszło nam świetnie!

Dla mnie udział w festiwalu miał jeden ogromny plus.
Podjęłam się akompaniowania, to dla mnie spory krok. Do tej pory tylko raz występowałam z gitarą przed prawdziwą, przerażającą publicznością. Dałam radę. Przygotowania do festiwalu bardzo mnie zmotywowały do tego, żeby przysiąść z gitarą. Znów zaczęłam poświęcać jej więcej czasu i trochę się w tym zatraciłam. Obiecuję sobie tylko przećwiczę piosenkę, a po niej przychodzi chęć na kolejną i kolejną, a podręczniki czekają, ale kto by się tym przejmował, kiedy serce domaga się jeszcze odrobiny muzyki?   :-) Poza tym udało mi się przełamać barierę, która do tej pory przeszkadzała mi śpiewać przed znajomymi. Trochę zwiększyło się ryzyko, że im uszy odpadną, ale jestem w stanie je podjąć!  :-P

 Tak wiem, że na zdjęciu odbija się moja tapeta, ale nie mogłam z tym nic zrobić  :-(

Jakie plany na jutrzejsze popołudnie?

Kilka słów o życzliwości

Hey! Witajcie!
Jakiś czas temu znalazłam w mojej szkolnej bibliotece książkę z przedstawieniami na różne okazje, było też jedno takie, które mogłaby wykorzystać moja grupa, o życzliwości właśnie. Tytuł „sztuki” – „Magiczne pudełko”. Nie chcę się teraz rozwodzić nad całością. Powiem tylko to, co najważniejsze.
Kilka osób weszło w posiadanie magicznego pudełka. Za każdym razem, kiedy ktoś zachowuje się agresywnie w stosunku do kogoś innego, otwierają je, rozlega się muzyka i nagle ta osoba zaczyna zastanawiać się nad swoim zachowaniem. Może brzmi trochę łatwowiernie, ale własnie dlatego przejdę od razu do przekazu całości.
Każdy za nas ma w swoim sercu właśnie takie „magiczne pudełko”, które odpowiada za to, co robimy, jak się zachowujemy i czy w ogóle zastanawiamy się nad tym, jakie konsekwencje mają nasze słowa i czyny.

Wiem, że dzisiejszy post jest bardzo krótki, ale nie mam zbyt wiele czasu, a zwyczajnie chciałam się tym z wami podzielić  ;-)
Co u was ciekawego? Bo u mnie nie najlepiej… Walczę z okropnym rozczarowaniem po nie zdanym egzaminie…