Tydzień ładnej pogody

Wiecie co ostatnio staram się ograniczyć? Narzekanie. Bo tak naprawdę to ona zabiera najwięcej radości. Czy nie byłoby łatwiej pogodzić się z tym, na co nie mamy wpływu, machnąć ręką i pójść dalej? Pewnie tak… Nie ma się co oszukiwać; czasem najzwyczajniej w świece lubimy być tymi, którzy mają wiecznie pod górkę – nawet wtedy, kiedy wszystko idzie dobrze. Bo to przecież zły omen! To znaczy, że później będzie już tylko gorzej. 

Tak strasznie narzekałam na deszcz; tak bardzo czekałam na Słońce; tak marzyłam o opalaniu i wiecie co? Wreszcie przyszły upały, a ja spędziłam tydzień za kierownicą, załatwiając różne sprawy i biegając jak szalona (bo jakby to było, gdyby wszystko dało się zaplanować wcześniej  :-P ). No cóż mam nadzieję, że przyszły tydzień też będzie cieplutki, a mi będzie dane rozwalić się na leżaku…

U Was też było tak ciepło? Czy dotarły do Was te wszystkie ciemne chmury, które nękały Wielkopolskę w ubiegłym tygodniu?  :-D

Miejsce, w którym czas się zatrzymał

Błądzisz wąskimi uliczkami miasta, rozglądasz się i masz wrażenie, że czas się zatrzymał. Właściwie nie… On się nie zatrzymał, on się cofnął…i to co najmniej o kilka setek lat. Oglądasz od dawna nie tknięte mury, wszystko wokół Ciebie tworzy spójną całość, nie ma żadnego elementu, który nie pasuje do układanki; żadnego budynku, który burzyłby harmonię wokół Ciebie. Idziesz dalej i nawet nie wiesz, kiedy miasto Cię wchłania. Obraz na długo zostanie w Twojej głowie; kto wie, być może kiedyś zechcesz tam wrócić…

20170602_121049

Witajcie!  :-D Dzisiaj kolejny post związany z moim wyjazdem do Włoch. Tak wiem za każdym razem piszę o tym jak to było pięknie, ale prawda jest taka, że każde miejsce było jeszcze piękniejsze od poprzedniego. Mam dla Was kilka zdjęć ze Sieny, czyli miasta, które było dla mnie chyba największą niespodzianką.

20170602_103458Siena była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. W życiu nie spodziewałabym się tak pięknego miejsca. Już z mojego wstępu możecie się domyślić, że uwielbiam miasta, które są spójne – albo nowoczesne, albo zostawione takie, jakie były (ewentualnie odrestaurowane  ;-) ); męczy mnie widok wieżowców tuż obok jakichś starych, zabytkowych budynków… 

20170602_110833To właśnie takie miasto, gdzie wszystko jest na swoim miejscu (jeśli pominiemy fakt, że można do niego wjechać ruchomymi schodami…  :-D ). Skąd wyjątkowość tego miasta? Siena i Florencja konkurowały ze sobą, oba miasta były odnawiane, udoskonalane, przerabiane do czasu, kiedy Florentczycy podbili miasto. Wtedy rozwój Sieny został zatrzymany. Florencja zmieniała się, rozwijała, a Siena stanęła w miejscu… 

20170602_121103W XIII w. w Sienie zbudowano katedrę Matki Bożej Wniebowziętej; katedra jest ogromna – nie chciałabym wprowadzić Wam w błąd, ale jeśli dobrze pamiętam, wkrótce potem we Florencji powstała jeszcze większe Santa Maria del Fiore – a mieszkańcy Sieny chcieli mieć katedrę większą od tej we Florencji, więc rozpoczęto planować rozbudowę. Chciano wykorzystać dłuższą nawę katedry, jako krótszą nawę tej planowanej. Niestety w 1348r. wybuchła epidemia dżumy, która drastycznie zmniejszyła ludność miasta (aż o 2/3); plany powiększenia katedry trzeba było odłożyć na bok. Planów nigdy nie udało się zrealizować. Jednak gdyby nie dżuma, a później zdobycie przez Florentczyków w XVw., byłaby to największa katedra na świecie. 

20170602_105056

Lubicie takie klimatyczne miejsca?  ;-) 

Lipiec w skrócie

Witajcie! Miesiąc temu nie robiłam żadnego podsumowania, bo na blogu działo się niewiele, a prywatnie byłam przejęta wynikami matury, przygotowaniami do przyjęcia, na które szłam, później biegiem na uczelnię, żeby złożyć dokumenty i jeszcze parę innych spraw. Ale mogę śmiało powiedzieć, że ten miesiąc był chyba najlepszym w tym roku jeśli chodzi o moją aktywność tutaj  ;-) Poza tym jednym tygodniem wyjętym z życia było całkiem nieźle. 

Starałam się przynajmniej raz w tygodniu opowiedzieć Wam o tym, jak mijają mi wakacje; pojawił się post na temat tego, co robię przed komputerem w ponure dni, pokazałam Wam też ilość kilometrów przejechaną rowerem w jednym z lipcowych tygodni – w sumie w lipcu zrobiłam prawie 90km, pokazałam Wam zdjęcia z jednego z moich wypadów z aparatem, a na koniec po raz kolejny przypomniałam sobie o kolorowankach antystresowych. Postaram się kontynuować takie wpisy :-) Podoba mi się pomysł, by co niedzielę opowiedzieć o tym jak minął mi tydzień.

WRESZCIE zebrałam się do napisania kilku słów o książce „Bezpieczna przystań”. W zeszłym roku musiałam czekać z napisaniem postu do przeczytania książka, teraz czytam zdecydowanie więcej (może dlatego mam mniej czasu na pisanie?  :-? ) i mam całą masę książek, o których chciałabym choć wspomnieć, ale po prostu nie mam kiedy. „Bezpieczną przystań” czytałam jakoś w lutym…

Na blogu pojawiły się też posty z Rzymu, z mostu św. Anioła i z Watykanu. Mam w zanadrzu jeszcze kilka miejsc; oczywiście ja albo zapominam aparatu, albo on mi się rozładowuje, albo światło jest nie takie, jakie być powinno, albo nie potrafię znaleźć odpowiednich słów na opisanie tych miejsc i generalnie wszystko jest przeciwko mnie  :roll: ale mam w zanadrzu jeszcze kilka miejsc; mam nadzieję, że wkrótce się pojawią (postaram się co piątek wrzucać coś nowego!).

Jak zwykle mam masę pomysłów, kompletnie nie wiem od czego zacząć (i tak naprawdę to jest największy problem – nigdy nie wiem za co zabrać się najpierw; robię pięć rzeczy na raz i później każda z nich trwa w nieskończoność  :-x ). 

Nie mogę narzekać, bo w lipcu sporo wydarzyło się po mojej myśli  :-D Teraz tylko pozostaje pytanie, czy wszystko sobie dobrze wymyśliłam… Zobaczymy…
A co u Was?

Watykan

Wreszcie zabieram się za ten wpis!  ;-) Akurat tego dnia mój aparat zawiódł, więc musiałam ograniczyć się do komórki. Nie będę Was katować ciemnymi i rozmazanymi zdjęciami (non stop ktoś mnie szturchał; tłumy – ogromne  :-| ). Często się mówi, że są miejsca, w których po prostu trzeba być, bo żadne zdjęcia nie zrobią takiego samego wrażenia. 

20170601_130309 — kopia

Sporo trzeba było czekać, by wejść do Bazyliki św. Piotra, ale zdecydowanie było warto. Co prawda słynną Pietę, widziałam przez grubą szybę (kilka lat temu ktoś rzucił się na rzeźbę, chcąc ją rozbić), ale ją widziałam   :-D 
Największe wrażenie oczywiście robi baldachim nad grobem św. Piotra, ale wszystko tak bardzo przyciąga wzrok, że nie wiadomo na co spojrzeć najpierw. 

Przy wejściu do Bazyliki, w podłodze, znajduje się tablica z jej wymiarami

20170601_140256Przechodząc nawą główną można zobaczyć więcej takich tablic; w odpowiednich odległościach umieszczone zostały tablice z nazwami kościołów z całego świata. Znalazła się tam również tablica Bazyliki Gdańskiej.

20170601_144053

To mój ulubiony kadr do fotografowanie wszelkich kościołów, katedr i wszystkich innych potężnych budowli:

20170601_134851Pozdrawiam cieplutko po tak długiej przerwie! Cieszę się, że ciągle tu zaglądacie  ;-) Byłam zdziwiona, kiedy zobaczyłam, ile nowych komentarzy pojawiło się na blogu. Bardzo dziękuję! To dla mnie największa motywacja.

W obiektywie

Przeczytałam gdzieś, że kiedy trzymamy aparat, stajemy się bardziej wrażliwi na to, co nas otacza. Na pewno jest w tym krzta prawdy. Może to kwestia tego, że wtedy sama szukam najlepszych kadrów, staram się znaleźć najlepsze światło i ciekawe połączenia kolorów. 
W ubiegłym tygodniu trochę pobiegałam po okolicy. Najlepsze zdjęcia i tak (moim zdaniem) wyszły w moim ogródku  :-P

DSC02216DSC02223 DSC02226

Czasami zabieram ze sobą aparat, kiedy gdzieś jadę rowerem. Ostatnio mniej jeździłam sama, a więcej z kimś, dlatego też nie miałam okazji by zrobić jakieś ciekawsze zdjęcia. 

DSC02234 DSC02236

Lubicie się czasem gdzieś wybrać tylko po to, by poszukać tego „czegoś” wartego sfotografowania? :) Ja potrzebuję do tego odpowiedniego nastroju. Zdarza się też, że nie mam przy sobie nic poza komórką, dzięki temu wiem, że przy dobrym świetle też się spisuje.